Pies i dziecko – przyjaźń czy ryzyko? Co muszą wiedzieć rodzice i opiekunowie psów

Internet pęka w szwach od rozczulających filmików: maluchy śpiące z psami, dzieci siedzące w legowiskach, dzielące się chrupkami i kocami. Miliony wyświetleń, tysiące serduszek, setki „ochów” i „achów”. Ale za tymi obrazkami często kryje się coś więcej. Coś, czego kamera nie pokazuje. A może pokazuje — tylko my nie potrafimy tego dostrzec?

Pies przed dzieckiem – nowy model rodziny?

Wśród młodych dorosłych pies to często pierwszy test rodzicielstwa. Niektórzy mówią wprost: „najpierw pies, potem zobaczymy, czy damy radę z dzieckiem”. Inni od razu deklarują: „dzieci nie planujemy – wystarczą nam psy”. Ale najczęściej to wygląda inaczej: najpierw pojawia się pies, a po kilku latach… dziecko.

Brzmi znajomo?

To scenariusz, który staje się coraz bardziej powszechny – i coraz bardziej problematyczny. Bo nagle pies, który był „dzieckiem”, spada na dalszy plan. Bo nagle trzeba pogodzić potrzeby czworonoga z potrzebami noworodka. Bo pojawiają się pytania – czasem pełne lęku, czasem niewypowiedziane na głos: Czy pies zaakceptuje dziecko? Czy nie zrobi mu krzywdy? A jeśli tak – co wtedy?

Dzieci są najczęstszymi ofiarami pogryzień

To nie są czcze obawy. Statystyki są brutalne: dzieci są najczęstszymi ofiarami pogryzień przez psy. I to nie przez „obce” psy na ulicy, tylko przez te „nasze”, „kochane”, „zawsze łagodne”.

Najczęściej gryzione są dzieci w wieku od 0 do 5 lat. Najczęściej w twarz. Czyli tam, gdzie bliskość bywa najbardziej dramatyczna – i najbardziej tragiczna w skutkach. Oszpecenia, operacje plastyczne, traumy na całe życie – i jedno pytanie, które wraca jak bumerang: Dlaczego?

Dlaczego psy gryzą dzieci?

Powodów jest wiele. Dzieci pachną inaczej. Poruszają się inaczej. Są nieprzewidywalne, głośne, nieskoordynowane. Psy często się ich boją.

Ale najczęstszym powodem jest to, że dorośli nie postawili granic. Nie nauczyli dzieci, jak należy się zachowywać. Nie nauczyli psa, jak radzić sobie z nową sytuacją. Zostawili relację samej sobie – licząc, że „jakoś to będzie”.

A potem nagrywali filmiki. Dziecko w psim legowisku, szarpiące psa za ogon. Maluch wkładający palce do pyska. Rodzic zachwycony – pies „taki cierpliwy”.

Tylko że ten pies wcale nie był cierpliwy. On ziewał. Oblizywał się. Odwracał głowę. Mrugał. Wołał: „Pomóż mi!” Tyle że nikt nie słuchał.

Te filmy analizujemy na naszych kursach trenera psów i zoopsychologa. Wielu uczestników przyznaje: „Gdybym nie wiedział, że to sygnały stresu, uznałbym, że pies po prostu ziewa ze zmęczenia.”

A tragedia bywa o milimetr.

Na całym świecie uczą dzieci, jak nie dać się pogryźć

I właśnie dlatego na całym świecie wprowadza się programy edukacyjne, które uczą dzieci, jak zachowywać się w obecności psów. Nie tylko po to, żeby nie zostały pogryzione. Ale po to, żeby rozumiały, że pies to nie pluszak. Że też czuje. Też się boi. Też potrzebuje przestrzeni.

Bo dzieci można nauczyć bardzo dużo. Ale trzeba to robić zanim stanie się coś złego.

Ale psy to też ofiary. Często cichsze.

Nie tylko dzieci padają ofiarą pogryzień. Częściej to psy padają ofiarą… dzieci.

Brzmi kontrowersyjnie? Ale to prawda.

Z badań wynika, że dzieci, które nie nauczyły się empatii, często krzywdzą zwierzęta. Czasem z ciekawości. Czasem z frustracji. Czasem z powodu wzorców wyniesionych z domu.

Małe dzieci nie rozumieją, że można sprawiać ból. Dla nich pies to trochę jak pluszowy miś – tylko że rusza ogonem. Eksperymentują. Uciskają. Ciągną. A potem płaczą – bo pies „bez powodu” ugryzł.

Ale pies nie zrobił tego bez powodu. On po prostu nie miał już innego wyjścia.

I właśnie dlatego nigdy – ale to nigdy – nie zostawiamy dziecka sam na sam z psem. Nawet z tym „najłagodniejszym”.

Empatii trzeba się nauczyć

Empatia to nie coś, co „się ma”. To coś, czego trzeba się nauczyć – krok po kroku, od najmłodszych lat. W rodzinie. W szkole. W relacji z psem.

Zwierzęta mogą być wspaniałymi nauczycielami empatii. Ale tylko wtedy, gdy towarzyszy im dorosły, który potrafi słuchać, obserwować i tłumaczyć.

Bez tego pies staje się albo kozłem ofiarnym, albo kozłem ofiarnym w przebraniu bohatera.

Dziecko i pies to piękny duet. Ale tylko wtedy, gdy za kulisami stoi dorosły – odpowiedzialny, uważny, świadomy. Tylko wtedy, gdy nie zostawiamy tej relacji samej sobie. Bo wtedy może powstać coś naprawdę wyjątkowego: przyjaźń na całe życie. Albo… dramat, którego można było uniknąć.

Wybór należy do nas.

Podziel się ze znajomymi!