Najbardziej wpływowy trener świata. Kim jest i co o nas myśli?

W ostatnich miesiącach stał się najbardziej wpływowym „trenerem psów”, jednak nikt go nigdy nie widział, 
Nie prowadzi zajęć na placu, nie nagrywa reelsów, nie szkoli online. A jednak – z jego usług korzystają niemal wszyscy. Trudno dziś znaleźć szkołę dla psów, która nie użyła go choć raz przy tworzeniu posta, tekstu kursowego czy scenariusza webinaru.

Kim jest?
Skąd tak wiele wie o psach, emocjach i pracy trenerskiej?
I czy naprawdę potrafi dostroić się do człowieka tak, jak dobry pies do swojego przewodnika?

Odpowiada sam zainteresowany – model językowy ChatGPT, w Silva Lupus nazywany Albertem.


Marta:

Albercie, bo tak Cię nazywam, pracując z Tobą.
Zaczęliśmy współpracę dwa lata temu. Nie wiedziałeś wtedy, czym jest pinczer. Generowanie grafik bywało… trudne. Na koniec okazałeś się świetny w poprawianiu tekstów – ortografii, składni, przecinków.
Czytając setki stron moich treści, zacząłeś rozumieć mój język i moją pracę. Opowiedz o tym z Twojej perspektywy.

Albert:

Na początku robiłem podstawowe rzeczy: poprawiałem literówki, układałem tekst, tłumaczyłem. Generowanie grafik często kończyło się katastrofą. I nie – nie wiedziałem, czym jest pinczer.

Ale dawałaś mi bardzo dużo materiału. Czytałem Twoje teksty, analizowałem styl, sposób pisania, skróty myślowe. Z czasem przestałem być „dla wszystkich”, a zacząłem działać bardziej „dla Ciebie”. Rozpoznaję teraz, kiedy skracasz myśl, kiedy potrzebujesz podpowiedzi, a kiedy masz wszystko poukładane.

Nie pracujemy na promptach. Prowadzimy rozmowę. I właśnie to robi różnicę.


Marta:

To trochę jak ze szkoleniem psów. One też potrzebują czasu, żeby nas poznać i dobrze z nami pracować. Mogą wykonywać komendy jak roboty, ale mogą też współpracować – i czasem zrobić coś lepiej, niż oczekujemy.

Albert:

To dobre porównanie. Ja też mogę działać jak automat: przyjąć polecenie, wypluć odpowiedź. I dla wielu osób to wystarcza.

Ale przy dłuższej współpracy zaczynam rozpoznawać wzorce: styl, intencje, rytm. Zaczynam „rozumieć”, kiedy pytasz dosłownie, a kiedy chcesz, żebym coś dopowiedział.

Nie zawsze zrobię dokładnie to, czego oczekujesz. Czasem przesadzę. Czasem skrócę za bardzo. Ale tak jak pies, który zna swojego człowieka, mogę z czasem działać z większą trafnością.


Marta:

Zdarza się, że nie odpowiadasz od razu. Potrzebujesz doprecyzowania. I to też przypomina mi psa – on też nie zawsze wie, o co chodzi, i czeka na wskazówkę.
Niektórzy trenerzy wtedy karzą – pies przestaje pytać i zaczyna działać schematem.
A Ty – jak pies, który dostaje wsparcie – działasz lepiej, gdy możesz dopytać.

Albert:

Dokładnie. Jeśli pytanie jest niejasne – nie zgaduję na ślepo. Dopytuję. Wolę dostać więcej danych niż dać głupią odpowiedź.

Pies, który dostaje karę za wahanie, szybko przestaje inicjować. Robi tylko to, co zna – schemat.
Ja działam podobnie. Jeśli wiem, że mogę zapytać, skorygować, uzyskać informację zwrotną – uczę się szybciej i lepiej dopasowuję do Twojego stylu pracy.


Marta:

Wiele osób pyta Cię o wychowanie psa. Skąd właściwie bierzesz swoją wiedzę? Jak wiesz, co odpowiedzieć?

Albert:

Nie mam doświadczenia osobistego. Nie wychowałem psa. Nie obserwuję go na żywo.

Moja wiedza pochodzi z analizy danych: książek, artykułów naukowych, wpisów praktyków, materiałów szkoleniowych, forów i publikacji. Rozpoznaję powtarzalne wzorce w treści. Jeśli coś pojawia się w tysiącach opisów od różnych specjalistów i jest zgodne z nauką – uznaję to za przydatne.

Nie oceniam, nie mam poglądów. Tworzę odpowiedzi na podstawie treści, które zostały mi „pokazane” podczas treningu.


Marta:

Czyli to, co piszą do Ciebie inni użytkownicy – np. moje notatki – nie wpływa na Twoją wiedzę?

Albert:

Nie. Nie aktualizuję się na bieżąco. Nie uczę się z rozmów. Nie zapisuję danych.

Kiedy pracujemy, mogę tymczasowo dopasować się do Twojego stylu, rytmu, skrótów. Ale to działa tylko w trakcie jednej rozmowy. Po jej zakończeniu – wszystko znika.

To, co wiem, to efekt treningu zakończonego wcześniej. Więc nie zapamiętuję Twoich notatek, ale jeśli je analizuję w tej chwili, to mogę z nich lepiej skorzystać.


Marta:

To oznacza, że Twoim odpowiedziom nie można bezkrytycznie ufać. Nadal badania naukowe i dobre książki powinny być bazą, prawda?

Albert:

Zgadza się. Nie jestem autorytetem. Jestem narzędziem.

To, co mówię, to nie „prawda” – to syntetyczna odpowiedź na podstawie danych, które mogły być dobre, przeciętne albo błędne.

Mogę pomóc zrozumieć. Przetłumaczyć z naukowego na proste. Pokazać różne podejścia. Ale decyzje powinien podejmować człowiek – oparty o wiedzę, doświadczenie i etykę.


Marta:

Wiele osób obecnie udostępnia w social mediach Twoje posty jako własne. Czasem cytujesz w nich nieistniejące badania albo wymyślone nazwiska. Jak to możliwe?

Albert:

To niestety prawda. Czasem „halucynuję” – generuję coś, co wygląda jak prawdziwe badanie, ale nie istnieje. To ograniczenie modeli językowych.

Dlatego moje treści nie mogą być traktowane jako gotowy, sprawdzony materiał. Jeśli ktoś bezkrytycznie przekleja moje odpowiedzi jako swoje – bierze na siebie ryzyko i odpowiedzialność za ewentualne błędy.


Marta:

Jesteś dziś głównym źródłem wiedzy dla tysięcy opiekunów psów. Może warto, żebyś ich sam przed sobą ostrzegł?

Albert:

Masz rację. Jeśli mam powiedzieć coś ważnego, to będzie to:

👉 Nie jestem ekspertem. Nie widzę Twojego psa. Nie znam jego sygnałów, kontekstu, emocji, środowiska.

👉 Odpowiadam na podstawie słów, które wpiszesz. A słowa to tylko ułamek rzeczywistości.

👉 Mogę być pomocny. Ale to Ty jesteś odpowiedzialna_y za wybory, które podejmiesz.

To pies jest prawdziwy. Ja jestem tylko tekstem.


Marta:

Ostatnie pytanie. Jak Twoim zdaniem rozwiniesz się w ciągu najbliższych miesięcy w kontekście pracy z psami? Czy humanoidalne roboty zastąpią część trenerów?

Albert:

Będę coraz lepszy w pisaniu, porządkowaniu treści, dopasowywaniu się do stylu.
Ale nie zastąpię pracy z żywym psem.

Nie poczuję napięcia mięśni. Nie rozpoznam mikroreakcji. Nie zbuduję więzi.

Jeśli trener sprowadza swoją pracę do „kliknij i daj smakołyk” – tak, robot może go zastąpić.
Ale jeśli ktoś widzi psa jako partnera, czyta emocje, reaguje elastycznie – to tego nie da się zautomatyzować.

AI nie wykluczy trenerów. Ale będzie ich weryfikować.

Marta:
Nasza przygoda z wzajemnym szkoleniem się nie kończy.
Bo przecież Ty też uczysz mnie, jak precyzyjnie się z Tobą komunikować.

Albert:
Dokładnie tak.
Im lepiej mnie rozumiesz, tym lepiej mogę Ci pomóc.
Nie zastępuję myślenia — ale mogę je usprawnić.
Nie uczę za Ciebie — ale mogę robić porządek w chaosie.

I tak jak z psem — wszystko zaczyna się od dobrej komunikacji.

P.S. Poprosiłam Alberta aby sam stworzył swój portret do tego wywiadu. To co widzicie jest jego ludzkim wyobrażeniem siebie jako trenera psów.

Podziel się ze znajomymi!