ENS (wczesna stymulacja neurologiczna) u szczeniąt – czy naprawdę działa?

Jeśli interesujesz się szkoleniem psów, to na pewno natknąłeś się kiedyś na trzy tajemnicze litery: ENS. Brzmi poważnie? Bo takie miało być. ENS, czyli wczesna stymulacja neurologiczna (Early Neurological Stimulation), to zestaw prostych ćwiczeń dla kilkudniowych szczeniąt, który miał rzekomo dawać im przewagę na całe życie. Mówiło się o lepszej odporności, stabilniejszym układzie nerwowym i większej gotowości do pracy z człowiekiem.

Ale czy to rzeczywiście działa? W 2023 roku naukowcy postanowili to sprawdzić – bez złudzeń, bez marketingu, za to z chłodną głową i twardymi danymi.

Skąd pochodzi ENS? Historia programu Bio Sensor

Mało kto wie, że ENS nie powstało jako moda ostatnich lat. Ten pomysł narodził się… w armii USA. W latach 70. wojskowi badacze chcieli stworzyć psa, który poradzi sobie z najbardziej ekstremalnymi wyzwaniami: stresem, hałasem, nieznanym środowiskiem. Tak powstał program Bio Sensor, później przemianowany na Super Dog.

Założenie: młody organizm, który doświadczy kontrolowanego stresu, nauczy się lepiej reagować w przyszłości. Efekt? Psy bardziej odporne, lepiej rozwinięte fizjologicznie, gotowe do pracy w każdych warunkach.

Na czym polega ENS?

To pięć ćwiczeń wykonywanych codziennie od 3. do 16. dnia życia szczeniaka:

  • stymulacja między palcami łap,

  • trzymanie głowy do góry,

  • trzymanie głowy w dół,

  • pozycja na grzbiecie,

  • położenie na chłodnym ręczniku.

Każde trwa dosłownie kilka sekund. Brzmi niewinnie – ale miało rzekomo zmieniać całą przyszłość psa. Czy tak było?

Czy ENS działa? Badanie 76 szczeniąt w warunkach hodowlanych

ENS, czyli wczesna stymulacja neurologiczna, zdobyło popularność w Polsce głównie dzięki publikacjom Stanleya Corena, znanego popularyzatora wiedzy o psach. To on w swojej książce opisał program Bio Sensor jako prosty i skuteczny sposób na poprawę zdrowia i zachowania psów. Wielu hodowców zaczęło go stosować, traktując niemal jak „szczenięcy suplement diety” – coś, co nie zaszkodzi, a może tylko pomóc.

Tyle że do tej pory nikt nie sprawdził tego naprawdę rzetelnie. Aż do teraz.

Zespół badaczy przyjrzał się 76 szczeniętom z jednej, dobrze prowadzonej komercyjnej hodowli (CB kennel). Wzięto pod lupę rasy ozdobne i miniaturowe – od sznaucerów po pomeraniany – czyli psy często spotykane w miastach, rodzinach i na kolanach.

Rasy objęte badaniem:

  • Bichon/Toy Poodle mix – 8 szczeniąt

  •  Pinczer Miniaturowy – 13

  • Sznaucer miniaturowy – 16

  • Pomeranian – 15

  • Bichon/Shih Tzu mix – 11

  • Toy Poodle – 13

Szczenięta podzielono losowo na trzy grupy:

  • ENS – klasyczne ćwiczenia Bio Sensor,

  • Held – codzienne przytrzymywanie na rękach bez dodatkowych ćwiczeń,

  • Kontrolna – rutynowa opieka, bez ingerencji.

Badacze nie bawili się w domysły. Zmierzyli konkretne rzeczy: wagę, stan zdrowia, reakcje behawioralne, poziom czystości sierści, a także reakcje na izolację i kontakt z obcym człowiekiem.

Wyniki badania: wpływ ENS na zdrowie i zachowanie

Zdrowie szczeniąt

Szczenięta były czyste, zadbane, w dobrej kondycji. Niezależnie od tego, czy przechodziły ENS, były tylko trzymane na rękach czy objęte rutynową opieką. Wygląda na to, że dobra hodowla sama w sobie robi ogromną robotę.

Masa ciała

Samice z grupy ENS były nieco cięższe niż te z pozostałych grup. Samce – przeciwnie, lżejsze. Wszystkie jednak miały prawidłowy BCS – czyli ocenę kondycji ciała. Wniosek? Drobna różnica, ale bez znaczenia praktycznego.

Kontakt z człowiekiem

Badacze oceniali,  jak szczenię reaguje na kontakt z obcym człowiekiem. Czy pies podejdzie, czy przyjmie smakołyk, czy pozwoli się dotknąć. To proste, ale bardzo wymowne gesty, które w zestawieniu dają obraz tego, jak pies radzi sobie społecznie i emocjonalnie.

I co się okazało? Psy po izolacji i transporcie – niezależnie od tego, czy przeszły ENS, były tylko trzymane, czy nie miały żadnych dodatkowych interwencji – zachowywały się bardziej otwarcie wobec obcych. Stres wywołany samotnością i zmianą środowiska nie zamknął ich w sobie, lecz… otworzył na człowieka.

To nie ENS zrobiło różnicę. To pies. Jego natura. Potrzeba kontaktu. Instynkt szukania oparcia w drugim gatunku, z którym dzielimy życie od tysięcy lat.

Kopiowanie uszu a zachowanie

Część szczeniąt przeszła zabieg kopiowania uszu. I tu pojawiła się ciekawa zależność: w grupie ENS i kontrolnej psy z ciętymi uszami były mniej otwarte wobec ludzi. Ale w grupie „held”, gdzie szczenięta były codziennie przytulane – ten efekt się odwrócił.

Może więc nie ćwiczenie, a czułość? Może dotyk nie ma trenować, tylko koić?

 Co z tego wynika dla nas, trenerów i hodowców?

Przede wszystkim: ENS nie zaszkodził. Ale też nie okazał się cudownym narzędziem, które odmieni rozwój szczenięcia. W praktyce – jeśli prowadzisz hodowlę z sercem i dbałością o codzienne potrzeby psów – prawdopodobnie już robisz więcej niż ten protokół mógłby dodać.

Bo jeśli:

  • codziennie dotykasz szczenięta,

  • ważysz je,

  • dbasz o czystość,

  • przycinasz pazurki,

  • rozmawiasz z nimi, nosisz je, patrzysz w oczy,

…to one już są stymulowane. Naturalnie. W sposób, którego żadna technika nie zastąpi.

A jeśli szukasz szybkich trików na „superpsa” – to nie tędy droga. Trenerstwo i hodowla nie polegają na magicznych ćwiczeniach. To rzemiosło. I relacja.

Na co warto zwrócić uwagę?

W przyszłości warto zbadać ENS u psów z trudnych warunków – może tam zadziała.

Ciekawe byłoby też śledzenie efektów do dorosłości (10–12 miesięcy) i zmierzenie nie tylko zachowania, ale też poziomu kortyzolu, HRV i innych wskaźników fizjologicznych.

Podsumowanie – ENS: fakt, mit czy coś pomiędzy?

Nie każda metoda z wojska sprawdzi się w salonie groomerskim. ENS to ciekawa koncepcja, ale nie cudowny środek. Jeśli masz dobre warunki, troszczysz się o matkę i szczenięta, dajesz im stabilność – robisz już dokładnie to, czego potrzebują.

Więcej nie zawsze znaczy lepiej.

źródło: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9818019/ 

Podziel się ze znajomymi!