Ocena ryzyka ze strony psów – nowe podejście

W świecie kynologii i pracy z psami istnieje pewna wygodna iluzja. Kiedy dochodzi do pogryzienia człowieka przez psa, wszyscy chcielibyśmy wierzyć, że przyczyna jest prosta i łatwa do wskazania. Najczęściej winę przypisuje się rasie psa, czasem jego „agresywnemu charakterowi”, a czasem – w nieco bardziej wyrafinowanej wersji – błędom w wychowaniu. Problem polega jednak na tym, że rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana, a nauka od lat pokazuje coś, czego opinia publiczna często nie chce przyjąć do wiadomości: pogryzienia przez psy są zjawiskiem wieloczynnikowym i niezwykle trudnym do przewidywania. Najnowszy artykuł opublikowany w czasopiśmie Animals proponuje więc zmianę sposobu myślenia o tym problemie. Zamiast próbować „zidentyfikować agresywnego psa”, autorzy proponują stworzenie systemu oceny ryzyka pogryzienia opartego na metodzie znanej z psychologii sądowej – tzw. Structured Professional Judgement (SPJ), czyli ustrukturyzowanej oceny eksperckiej ryzyka.

Zanim jednak przejdziemy do tego, czym właściwie jest SPJ, warto zatrzymać się na chwilę przy samym problemie pogryzień przez psy. Wbrew temu, co często sugerują media, nie jest to wyłącznie kwestia pojedynczych dramatycznych incydentów. Pogryzienia stanowią realny problem zdrowia publicznego, generują koszty medyczne, powodują urazy fizyczne i psychiczne, a także wpływają na społeczne postrzeganie psów jako gatunku. W samej Wielkiej Brytanii liczba hospitalizacji związanych z pogryzieniami systematycznie rośnie, a koszty leczenia szacowane są na dziesiątki milionów funtów rocznie.

Nic więc dziwnego, że temat trafia na agendę polityczną i prawodawczą. Niestety odpowiedzią legislacyjną bardzo często są przepisy oparte na rasach – czyli zakazy lub ograniczenia dotyczące określonych typów psów. Historia takich regulacji pokazuje jednak dość jednoznacznie, że nie przynoszą one oczekiwanego efektu. Badania z wielu krajów wskazują, że wprowadzenie tzw. breed-specific legislation nie prowadzi do spadku liczby pogryzień.

Dlaczego tak się dzieje? Powód jest dość prosty: zachowanie psa nie jest jednowymiarową cechą przypisaną rasie. Jest rezultatem działania całego systemu czynników biologicznych, środowiskowych i społecznych. W praktyce oznacza to, że agresja skierowana wobec człowieka – określana w literaturze jako human-directed dog aggression – jest wynikiem złożonej interakcji pomiędzy psem, jego opiekunem oraz środowiskiem, w którym zwierzę funkcjonuje. Tymczasem większość dotychczasowych metod oceny ryzyka pogryzienia koncentruje się niemal wyłącznie na psie, ignorując kontekst, w którym zachowanie powstaje.

Dodatkowym problemem jest fakt, że nawet sama definicja agresji w badaniach naukowych bywa niejednoznaczna. W różnych publikacjach agresją nazywa się zarówno warczenie, szczekanie, jak i rzeczywiste pogryzienie. Brakuje również spójności w definiowaniu grup docelowych agresji – czy chodzi o ludzi w ogóle, dzieci, właścicieli czy osoby obce. Tego rodzaju niespójności utrudniają porównywanie wyników badań i prowadzą do powstawania uproszczonych narracji, które następnie przenikają do debaty publicznej.

Jeśli jednak spojrzymy na praktykę oceny „niebezpiecznych psów”, sytuacja staje się jeszcze bardziej problematyczna. W wielu krajach oceny ryzyka pogryzienia wykonywane są przez osoby określające się jako eksperci od zachowania psów, często bez formalnych standardów szkoleniowych czy jednolitych procedur. W praktyce oznacza to, że ocena może opierać się na indywidualnym doświadczeniu, intuicji i subiektywnej interpretacji zachowania zwierzęcia. Często stosowane są również tzw. testy prowokacyjne, w których pies poddawany jest serii sztucznych bodźców – zabiera mu się miskę z jedzeniem, prezentuje lalkę przypominającą dziecko lub generuje nagły hałas. Reakcja psa w takiej sytuacji ma rzekomo pozwalać przewidzieć jego przyszłe zachowanie w świecie realnym. Problem polega na tym, że takie testy mają bardzo ograniczoną wartość predykcyjną i są silnie zależne od interpretacji osoby oceniającej.

Jeszcze bardziej kontrowersyjna jest praktyka stosowania podobnych testów w schroniskach dla zwierząt. Wyniki takich ocen mogą decydować o tym, czy pies zostanie dopuszczony do adopcji, czy też zostanie uznany za zbyt ryzykowny i poddany eutanazji. Co gorsza, wiele schronisk korzysta z własnych, niewalidowanych protokołów oceny zachowania, które nie zostały naukowo sprawdzone pod kątem rzetelności i trafności.

Autorzy wspomnianego artykułu zwracają uwagę, że podobny problem istniał kiedyś w psychologii sądowej. Przez wiele lat psychiatrzy próbowali przewidywać ryzyko przemocy u ludzi na podstawie intuicyjnej oceny klinicznej. Dopiero gdy okazało się, że takie prognozy są mało wiarygodne, zaczęto rozwijać bardziej ustrukturyzowane metody oceny ryzyka. Jedną z nich jest właśnie Structured Professional Judgement, czyli podejście łączące wiedzę naukową o czynnikach ryzyka z analizą konkretnego przypadku i doświadczeniem eksperta. W odróżnieniu od czysto statystycznych modeli predykcyjnych, SPJ pozwala uwzględniać zarówno czynniki statyczne – takie jak historia przemocy – jak i czynniki dynamiczne, które mogą zmieniać się w czasie, np. sytuację życiową, stres czy dostęp do wsparcia społecznego.

Przeniesienie tego modelu do świata kynologii oznaczałoby fundamentalną zmianę w sposobie oceny ryzyka pogryzienia. Zamiast skupiać się wyłącznie na psie, analiza obejmowałaby trzy główne obszary: czynniki związane ze zwierzęciem, czynniki związane z opiekunem oraz czynniki środowiskowe. W praktyce oznacza to uwzględnienie takich elementów jak historia zachowań psa, jego stan zdrowia, doświadczenia wczesnorozwojowe, sposób zarządzania psem przez właściciela, poziom nadzoru nad dziećmi czy stresory środowiskowe.

Co więcej, autorzy proponują również zmianę samego punktu wyjścia analizy. Zamiast mówić ogólnie o „agresji”, system oceny powinien koncentrować się na konkretnym zdarzeniu – pogryzieniu człowieka. W ich opinii to właśnie pogryzienie, a nie warczenie czy grożenie, powinno być centralnym punktem analizy, ponieważ wiąże się z realnymi konsekwencjami zdrowotnymi i prawnymi. Jednocześnie należy pamiętać, że psy, które już raz ugryzły człowieka, mogą mieć większe prawdopodobieństwo ponownego incydentu.

Stworzenie systemu SPJ dla psów wymagałoby kilku etapów pracy badawczej. Najpierw należałoby jasno zdefiniować, czym dokładnie jest pogryzienie. Następnie konieczne byłoby zebranie i ocena wszystkich dostępnych dowodów naukowych dotyczących czynników ryzyka. Kolejnym krokiem byłoby stworzenie listy ustrukturyzowanych czynników ryzyka, wraz z ich definicją, opisem wskaźników obserwacyjnych oraz możliwymi strategiami zarządzania. Dopiero na tej podstawie można byłoby opracować narzędzie oceny, które mogłoby być stosowane przez przeszkolonych specjalistów w sposób powtarzalny i porównywalny.

Jednym z przykładów takiego czynnika ryzyka jest stan zdrowia psa. Badania pokazują, że ból i nieleczone choroby mogą znacząco zwiększać prawdopodobieństwo zachowań agresywnych. W systemie SPJ oznaczałoby to konieczność uwzględnienia nie tylko diagnozy medycznej, ale także wpływu leków, przewlekłego dyskomfortu czy ograniczeń ruchowych na zachowanie psa.

Wdrożenie takiego podejścia miałoby kilka istotnych konsekwencji dla praktyki pracy z psami. Po pierwsze, ograniczyłoby rolę subiektywnej intuicji w ocenie ryzyka. Po drugie, zwiększyłoby powtarzalność i przejrzystość ocen – dwóch ekspertów analizujących ten sam przypadek powinni dochodzić do podobnych wniosków. Po trzecie, pozwoliłoby skupić się nie tylko na identyfikacji zagrożenia, ale także na opracowaniu strategii jego redukcji. Wreszcie mogłoby ograniczyć liczbę decyzji o eutanazji podejmowanych na podstawie niezwalidowanych testów zachowania.

Najważniejsza zmiana dotyczy jednak sposobu myślenia o samym problemie pogryzień przez psy. W miejsce uproszczonego modelu „niebezpiecznego psa” pojawia się koncepcja systemowego ryzyka. Pogryzienie przestaje być wyłącznie cechą psa, a zaczyna być zdarzeniem powstającym w określonym kontekście biologicznym, społecznym i środowiskowym. Taki sposób patrzenia na problem nie jest może tak medialny jak dyskusje o zakazanych rasach, ale ma jedną ogromną zaletę – daje realną szansę na skuteczne zapobieganie pogryzieniom.

Bo jeśli naprawdę chcemy zmniejszyć liczbę takich incydentów, musimy przestać szukać jednego winnego. Zamiast tego powinniśmy nauczyć się analizować cały system relacji pomiędzy psem, człowiekiem i środowiskiem, w którym oboje funkcjonują. Dopiero wtedy ocena ryzyka przestanie być wróżeniem z zachowania psa w sztucznym teście, a stanie się narzędziem realnego zarządzania bezpieczeństwem ludzi i dobrostanem zwierząt.

Bibliografia (Chicago)
Hogue, Todd E., Helen Howell, Ann Baslington-Davies, and Daniel S. Mills. 2026. “The Use of Structured Professional Judgement: A New Way to Understand and Assess Bite Risk from Dogs.” Animals 16 (6): 893. .  https://www.mdpi.com/3783634

 

Podziel się ze znajomymi!