Na pierwszy rzut oka są jak zwykli turyści – przyczajeni pod schroniskiem, z plecakiem, w polarku, z owczarkiem u boku. Ale wystarczy, że zawyje telefon, że padnie jedno słowo – akcja – i stają się zespołem ratowniczym. On – ratownik GOPR. Ona – border collie z certyfikatem klasy terenowej. Ich celem: znaleźć zaginionego człowieka wśród śniegu, lasu, skał lub ruin. Czas: działa na ich niekorzyść.
GOPR – historia z krwi, potu i odwagi
Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe to nie tylko jeden z filarów bezpieczeństwa w polskich górach, ale i instytucja z ponad 70-letnią tradycją. Oficjalnie działa od 1952 roku, a dziś – jako organizacja wyspecjalizowana w działaniach w trudnym terenie – funkcjonuje w siedmiu grupach regionalnych (m.in. Podhalańska, Karkonoska, Krynicka, Bieszczadzka). Prowadzi setki akcji rocznie. W niektórych z nich człowiek to za mało – wtedy do akcji wkraczają psy.
Historia psów w górach – od mnichów do mundurowych
Zanim psy pojawiły się w polskim GOPR-ze, od setek lat pracowały w Alpach. To właśnie tam, w XVII wieku, mnisi z klasztoru św. Bernarda zaczęli szkolić psy – pierwowzory dzisiejszych bernardynów – do ratowania wędrowców zagubionych w śnieżycach. Barry, najsłynniejszy z nich, miał uratować 40 osób. Ich legendę ubarwiły beczułki z brandy, których psy nigdy nie nosiły – ale niosły coś znacznie ważniejszego: życie.
W XX wieku praca psów w ratownictwie ewoluowała. Pojawiły się owczarki niemieckie, labradory, belgijskie malinois. Szkolenia stawały się coraz bardziej specjalistyczne – najpierw w armii i służbach porządkowych, potem w ratownictwie cywilnym. W Polsce wszystko zaczęło się od tragedii.
1968 – lawina, która zmieniła wszystko
W marcu 1968 roku lawina w Białym Jarze w Karkonoszach pochłonęła 19 osób. Do pomocy ściągnięto psy z Czechosłowacji – to był pierwszy raz, kiedy w polskich górach wykorzystano czworonożnych ratowników. Wydarzenie to wstrząsnęło środowiskiem i dało impuls do działania. W 1974 roku GOPR rozpoczął szkolenie własnych psów ratowniczych – z inicjatywy ludzi takich jak Marta Gutowska, Jan Jarosiński czy Piotr Lucerski. Ten ostatni – inspirowany wydarzeniami z Białego Jaru – przeszedł do historii jako pierwszy przewodnik psa lawinowego w Polsce.
Przez dekady – z lasu, spod śniegu, z ruin
Dziś psy GOPR uczestniczą w setkach akcji rocznie. Wyszukują ludzi pod lawinami, w lasach, w górskich rozpadlinach. Znalezienie żywego człowieka w ciągu pierwszych 24 godzin od zaginięcia to wyścig z czasem – i z warunkami. Pies może zlokalizować człowieka szybciej niż dron, dokładniej niż kamera termowizyjna, i skuteczniej niż GPS, który zaginiony zostawił w domu.
Obecnie w GOPR służy około 40 psów ratowniczych – najczęściej są to owczarki niemieckie, border collie, labradory, czasem belgijskie malinois. Współpracują z przewodnikami-ratownikami w zespołach, które przechodzą lata wspólnych szkoleń.
Psy GOPR – nie każdy pies nadaje się do tej pracy
Nie wystarczy mieć psa i chcieć działać. Kandydat na psa ratownika musi spełniać rygorystyczne kryteria – nie może być lękliwy, musi być odporny na stres, szybki, lekki (najlepiej do 30 kg), zwinny, gotowy do pracy w każdej pogodzie. Szkolenie zaczyna się zwykle około 6. miesiąca życia – najpierw podstawowe posłuszeństwo, potem praca węchowa. Z czasem pies uczy się podróżować helikopterem, jeździć skuterem śnieżnym i ignorować rozpraszające bodźce. Kluczowa zasada: wszystko oparte jest na pozytywnym wzmocnieniu. Pies musi chcieć szukać człowieka – nie ze strachu, ale z radości.
Przewodnik – partner, nie właściciel
Równie ważny jak pies jest jego przewodnik – pełnoprawny ratownik GOPR. To on odpowiada za proces szkolenia, kondycję i psychiczne zdrowie psa. To on zna każdą reakcję swojego partnera, wie, kiedy pies „pokazuje” zapach, kiedy jest zmęczony, a kiedy gotowy do działania. Między nimi jest zaufanie, którego nie zbuduje się w tydzień. W wielu przypadkach ta więź trwa do końca życia psa – a czasem dłużej, gdy przewodnik szkoli kolejnego czworonoga.
Proces szkolenia i certyfikacji
Szkolenie psa GOPR trwa zwykle 1,5 do 2 lat i kończy się egzaminami – najpierw z posłuszeństwa i kondycji fizycznej, potem z wyszukiwania. Psy zdobywają klasy (III, II, I), które odpowiadają ich poziomowi wyszkolenia i dopuszczeniu do akcji. Szkolenia odbywają się regularnie – co najmniej raz w tygodniu – a egzaminy są odnawiane co kilka lat. Podkomisja Psów Ratowniczych GOPR, działająca od 1974 r., odpowiada za nadzór, standardy i szkolenia przewodników w całym kraju.
W 2019 roku Podkomisja obchodziła 45-lecie, a w 2024 roku – 50-lecie działalności. Towarzyszyły im konferencje, filmy dokumentalne i uroczystości z udziałem psów, które zapisały się w historii ratownictwa.
Statystyki i fakty
-
GOPR w 2024 roku przeprowadził ponad 2800 interwencji ratunkowych, z czego znacząca część to akcje poszukiwawcze.
-
W akcjach z użyciem psów czas znalezienia osoby żywej skraca się średnio o 30–60% w porównaniu z zespołami bez psów.
-
Szacuje się, że co czwarty zespół poszukiwawczy GOPR wykorzystuje psa, szczególnie w trudnych warunkach zimowych i nocnych.
Nie tylko GOPR
W Polsce psy ratownicze działają również w strukturach OSP (np. OSP Kęty), PSP, PCK, a nawet prywatnych fundacjach. Ich szkolenie może różnić się w szczegółach, ale cel jest wspólny: odnaleźć i uratować człowieka. Jednak to właśnie GOPR – z racji specyfiki terenu – wyznacza standardy w pracy z psami w warunkach górskich.
Pies ratowniczy to nie sprzęt – to partner, który czuje, słyszy i myśli.
W Dniu Ratownika GOPR warto pamiętać nie tylko o ludziach w czerwonych kurtkach, ale i o tych, którzy chodzą na czterech łapach, nie mają prawa głosu, ale często jako pierwsi docierają do ofiary.
🔗 Dowiedz się więcej o psach ratowniczych w GOPR: http://psy.gopr.pl
📸 Jeśli spotkasz psa GOPR w górach – nie głaszcz, nie rozpraszaj, nie wołaj. To nie pies-turysta. To ratownik na służbie.
Podziel się ze znajomymi!


